Zaznacz stronę

Zamknij oczy i wyobraź sobie – a w sumie przypomnij: masz znowu 6,7,8 lat. Są Twoje urodziny, oczywiście wszyscy są, Ci których kochasz, mama, tata, siostra, brat, babcia, dziadek. Dostałeś świetne zabawki, o których śniłeś co najmniej dwa tygodnie! Ale to nie wszystko, czas na najważniejsze – tort! Mama wchodzi z nim do pokoju, palą się urodzinowe świeczki (oczywiście jest ich tyle, ile kończysz właśnie lat) i padają słowa: „a teraz zamknij oczka, pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki”. Pomyśl, ale nie mów – wszyscy wiedzą, że nie powinno się go mówić, bo przecież może się nie spełnić. I tu kończy się Twoje wspomnienie, a ja pozwolę dodać kilka słów od siebie. Oczywiście nie wiem jak było u Was na urodzinach, może było o niebo lepiej, a może nie mieliście pełnej rodziny, może nie dostaliście tego, co chcieliście dostać – nieważne. Mi chodzi teraz o coś zupełnie innego – o marzenia.

Bo właśnie, jak to z nimi jest? Mówimy o nich głośno? Czy boimy się, że jak powiemy, to znikną, pękną jak bańka mydlana? ja do końca sama nie wiem, po której jestem stronie. Wiem jedno – marzę! I to bardzo dużo i często. I przez te wszystkie lata (bo od kiedy miałam 6 lat minęło już 18 kolejnych) nauczyłam się by o marzeniach mówić głośno. Pomyślisz sobie: ale jak to, przecież jak mówimy o nich głośno, to przecież zapeszamy? Ja się z tym (chyba) nie zgodzę, bo ja wierzę w to, że moje myśli mają moc, która jest tym większa, im głośniej są wypowiadane. W sumie kiedyś sama myślałam, że jest to bzdura, że lepiej po cichutku marzyć, by świat się o tym nie dowiedział. Ale kilka zdarzeń zmieniło moje zdanie. Nie będę Wam tu pisać jakich, ale zauważyłam, że gdy rozmawiałam z Marcinem, z rodziną, z przyjaciółmi o tym, co bym chciała, żeby się spełniło, okazywało się, że po jakimś czasie, w mniejszym, lub większym stopniu stawało się to prawdą. I wtedy zadałam sobie pytanie: jak to jest możliwe? I po rozmowie z kilkoma mądrymi „głowami” i po przeczytaniu kilka mądrych książek, znalazłam odpowiedź – MY SAMI WIERZYMY W TO, CO GŁOŚNO WYPOWIEMY – oznacza to, że nadajemy sami tym słowom pewną moc, a ta moc Nas napędza (zasada koła), bo zaczynamy mocniej wierzyć, a tym samym marzenia się spełniają.

Zagmatwane to wszystko i nie wiem czy udało mi się przelać na klawiaturę, to o czym myślałam. Jednak konkluzja jest jedna: mówmy o tym, o czym marzymy, wierzmy w to, że wszystko Nam się może udać. Zarażajmy naszą energią innych i twórzmy marzenia. Co to oznacza tworzyć marzenia? Bierzesz większą kartkę, brystol i przyklejasz na nią, to co chcesz osiągnąć (w środku jesteś oczywiście Ty) i np. przykleisz dom (bo chcesz go mieć), przykielich rodzinę (bo o niej marzysz), przykleisz pieniądze (bo szukasz pracy), przykleisz palmy (bo marzysz o egzotycznej podróży) etc. A co dalej? Stawiasz tę plansze w miejscu, na które codziennie uda Ci się patrzeć. I wierzysz w to ze wszystkich swoich sił!

autor: Aśka i Marcin spokojniimpetycy.blog.pl/