Zaznacz stronę

Marzenia

oto wszystko możemy zacząć od nowa. Schudnąć (a jakże!), rzucić palenie  i wyruszyć w podróż dookoła świata. Też masz kartę pełną postanowień (lub choć kilka marzeń w głowie), prawda?

Wróć do swojego notatnika (albo pomyśl o tych wszystkich marzeniach, które chcesz zrealizować w tym roku). I… skreśl te, które tak naprawdę nie są Twoimi marzeniami, a oczekiwaniami reszty świata. Wyrzuć te mało znaczące. Podkreśl te, na których Ci zależy. I w końcu:

Zamień noworoczne postanowienia na realne plany

Ile razy mówiłeś sobie, że rzucisz fajki? A ile razy pomyślałeś, że nie dasz rady samemu, więc może warto  pójść do lekarza i poprosić o pomoc?

Tak samo jest z postanowieniami podróżniczymi. Podróż dookoła świata? No pewnie! Jeszcze w tym roku, tuż po spłaceniu kredytu, jak tylko wygram magiczną szóstkę w Lotto. Skądś to znamy, prawda? 😉

A wiecie, że ci, którzy wyruszyli z plecakiem w kilkumiesięczną podróż, też zaczynali „tylko” od marzenia? I wcale nie wygrali na loterii. Pewnego dnia zamienili swoje marzenie w decyzję. Decyzję w plan. Siedzieli z kartką i przeliczali koszta szczepionek, biletów i butów, które wystarczą na całą podróż. Niektórzy zrezygnowali z pracy w Polsce i kelnerowali za granicą, żeby przez cały rok odkładać TYLKO na podróż.

Nadia z bloga Nadia vs. the World za kilka dni rusza z ukulele w podróż dookoła świata. Pracowała w Norwegii, odkładając każdą zarobioną koronę na spełnienie swojego marzenia.

Marzenie powstaje w bólach, gdy coś nam nie pasuje lub gdy czegoś nam brak. Nie daje spać, nie daje jeść, po czym przeradza się w cel, z kolei cel rodzi jego realizację i właśnie tak to było u mnie. W 2012 roku skończyłam studia licencjackie, podjęłam pracę w agencji reklamowej, wszystko szło ku dobremu. Pewnego październikowego popołudnia siedziałam sama w biurze i naszły mnie czarne myśli. Czy to jest to czego chcę? Czy realizuję się w schemacie 9:00-17:00? Czy wystarczą mi trzy tygodnie podróżowania rocznie? Odpowiedź na wszystkie pytania brzmiała „nie”. Pod koniec miesiąca przelałam pierwszy 1000 złotych na konto oszczędnościowe i obiecałam sobie, że stanie się to moim comiesięcznym rytuałem. Od tego dnia minęły dwa lata. Za tydzień wyruszam w podróż dookoła świata.
Gdybym w 2012 roku nie podjęła decyzji o wyjeździe teraz klepałabym w klawiaturę służbowego laptopa zastanawiając się czy na tym właśnie polega życie.

Nadia opublikowała na blogu mnóstwo porad dotyczących pracy w Norwegii i przygotowań do podróży. Przed dwa lata, krok po kroku zbliżała się do swojego marzenia. Jej rada?

Zamień postanowienia w planyzapisz je, czytaj na głos, wizualizuj i ciężko pracuj. Powodzenia!

Bo wiecie, co? Bywa tak, że nasze „postanowienie noworoczne” nie jest realizowane w rok. Czasem kilka lat zajmuje odkładanie pieniędzy, przygotowania, albo po prostu… podjęcie decyzji. Karolina i Bartek z bloga TropiMy Przygody też marzyli o podróży dookoła świata przez kilka dobrych lat. I spełnią to marzenie w tym roku. Co zrobili, aby zmienić postanowienie w realny plan?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi i recepty. Dojrzewaliśmy do tej decyzji bardzo długo i w końcu uznaliśmy, że musimy nasze marzenia zacząć realizować. Chyba byliśmy już też trochę zniecierpliwieni, że ta podróż wciąż pozostaje w sferze marzeń. A dlaczego akurat teraz? Bo tak naprawdę uświadomiliśmy sobie, że nigdy nie będzie dobrego momentu. Zawsze jest coś, co mówi „kiedyś”, bo teraz dziecko/praca/studia/brak finansów/zakup mieszkania itp. Dlatego jeśli się czegoś bardzo pragnie i mocno o czymś marzy, to trzeba to po prostu robić, bo marzenia są najfajniejsze, jak się je spełnia.

O trudach podjęcia decyzji napisali też na swoim blogu.  Bo ci, którzy wyruszają w długą podróż, nie mają wcale łatwiejszej sytuacji, niż większość z nas. Ich decyzja okupiona jest kalkulacją kosztów, ryzykiem, przełamywaniem lęków. I często opiniami innych: „Nie dasz rady„; „Po co Ci to?!” „W końcu mógłbyś się ustatkować!”

Julia, którą na pewno znacie z bloga Where is Juli (+Sam), na przekór marudom w 2012 roku wyruszyła w podróż dookoła świata. Wielka przygoda trwa do dziś – Julia poznała Sama i zamieszkała z nim w australijskim Brisbane. Teraz odkrywają świat wspólnie. Co sprawiło, że Julia postanowiła rzucić dobrą pracę i wyruszyć w podróż z 8 kg plecakiem?

To, że nikt nie wierzył, że to zrobię! Oczywiście trochę żartuję, ale trochę nie. Bo tak to niestety w życiu jest, że wszyscy wokół nam mówią, że coś nie jest dla nas, że z czymś sobie nie damy rady, żebyśmy sobie lepiej odpuścili. I wielu zostaje w tym swoim przedziale mimo, że kiedyś marzyło, żeby wsiąść do pociągu byle jakiego. Nigdy nie wsiada. Ja czułam, że to ostatni moment, żebym zrobiła coś, co wykroczy poza to powszechne ‘nie uda ci się’, żebym zrobiła coś, co zrobić po prostu chcę. Dziś wiem, że w życiu nie ma przypisanych miejscówek, że przedziały i pociągi można zmieniać. Swoje marzenia realizuję każdego dnia, nawet jak inni krzywo na to patrzą.

Co z tego, że krzywo patrzą? Niektórzy będą krytykować każdą Twoją decyzję. Restaurujesz stare motocykle, poświęcając każdą chwilę na wyszukiwanie oryginalnych części? Ktoś powie, że marnujesz pieniądze i czas. W końcu udało Ci się zawalczyć o sylwetkę? Daj spokój, już jesteś za bardzo umięśniona, a w ogóle to zrobią Ci się zmarszczki! Wolisz podróż z małym plecakiem i spanie w tanim hostelu w Azji, zamiast kilkudniowych wakacji all inclusive? Fuuj! Na pewno przywleczesz jakąś chorobę!

Wybierz priorytety i przestań zazdrościć innym

Hej, ale przecież nie każdy marzy o podróży dookoła świata, prawda? Ja marzę, ale wiem, że zapisanie tego na liście „do zrobienia w tym roku”, po prostu sprawiłoby mi zawód w grudniu 2015. A więc kolejna rzecz, którą warto zrobić ze swoją listą: pomyśleć o priorytetach. Stawiasz na samorozwój i wiesz, że ten rok poświęcisz na dokształcanie się? Fajnie! Odkładasz na własny kąt? Super! Cały szkopuł tkwi w tym, żeby pamiętać, że dążenie do planu wymaga czasem rezygnacji z innych rzeczy. Nie zazdroszczę Nadii, Julii, Karolinie i Bartkowi (no, może w pozytywnym sensie!). Podziwiam i kibicuję! Bo wiem, że ich decyzja wymagała wielu wyrzeczeń i pracy. Z drugiej strony – siedząc w domu pod kocem z kubkiem herbaty, nie marudzę, że moje życie jest monotonne i do kitu i chciałabym jeździć teraz na słoniu w Indiach. Bo wiem, że MOJA decyzja i MOJE priorytety też wymagają rezygnacji z wielu rzeczy. I want it all, i want it now – lubię sobie śpiewać Queen pod prysznicem – ale zamiast zazdrościć innym ich marzeń: pielęgnuję swoje, realizuję własne cele i wiem, że czasem trzeba z czegoś zrezygnować.

Nie udało się? To nie koniec świata!

Jeden z moich tureckich znajomych, M., poszedł do wojska nie na 5 miesięcy, a na rok –  odbywając dłuższą służbę dostawał żołd, który chciał odłożyć na podróż po Europie. Dla Turka ze „zwykłym” paszportem, który potrzebuje wizy, to nie taka łatwa sprawa! Tuż przed końcem służby dowiedział się, że jego młodszy brat zachorował. Ubezpieczenie pokrywało leczenie, żona brata pracowała, jednak ich sytuacja dość mocno się pogorszyła. Dla M. było oczywiste, że oszczędności od razu należy przelać na konto brata. Z poczucia obowiązku? Dlatego, że więzy rodzinne są takie silne? Bo musiał? – Nie mógłbym się cieszyć wyjazdem, gdybym wiedział, że mój brat martwi się o rachunki – mówił. Po prostu. Jasne, że chciałby mieć zdrową rodzinę i super wspomnienia z podróży. Ale nie wchodzi na blogi podróżnicze  nie hejtuje tych, którym się udało.  Podróż po Europie nadal jest jego marzeniem, które pielęgnuje. Któregoś dnia pewnie je spełni, choć… ma już narzeczoną. A w Turcji narzeczona to kosztowny interes.

Pielęgnowanie relacji: najważniejsza podróż, którą masz do odbycia

Z okazji Nowego Roku przeglądasz listy diet – cud i sprawdzasz, ile kosztuje lot do Wietnamu? Poświęć też kilka minut na przejrzenie listy kontaktów.

Nieważne, czy planujesz w tym roku podbić świat, czy może wzbić się na wyżyny znajomości japońskiego albo zaliczyć śpiewająco ważny egzamin. Ważne, żeby w postanowieniach noworocznych nie zapomnieć o innych. Bo wierzcie lub nie – najpiękniej wracać z podróży do domu, w którym ktoś na nas czeka. Trzyma kciuki, martwi się, cieszy z naszych postanowień.

Nie miej skrupułów usunąć z Facebooka (albo dalej, ze swojego życia!) osób, które są toksyczne, wypijają Twoją energię. Tak, tych, którzy zauważą nowe zmarszczki, jak schudniesz, albo wywróżą Ci malarię w podróży. Napraw relację z tym, na których Ci zależy. Zaproś partnera na piknik za miasto. Odwiedź dom rodzinny. Budowanie relacji to też bardzo, bardzo ważna podróż – być może najważniejsza w Twoim życiu. 

 

autorka:

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)