Zaznacz stronę

I stało się. Targany nieskrępowaną chęcią pozyskania dodatkowej gotówki postanowiłem zadziałać. I tak, słuchając znanego powiedzenia, „żeby wygrać trzeba grać” postanowiłem spróbować swoich sił w lotto. Jakież było moje zaskoczenie gdy sprawdzając kupon okazało się, że wygrałem 42 zł (no, właściwie 39, 50, bo nietaktem byłoby nie odejmowanie ceny kupnu, który kosztował mnie 2, 50). Szybko chciałem się dowiedzieć jakim to jestem szczęściarzem. Poszukałem trochę w internecie i okazało się, że prawdopodobieństwo mojej wygranej wynosiło 1:175. Cóż, nie ukrywam, że możliwość wygranej była dosyć mała. Oczywiście, trzeba wiedzieć z jakiej perspektywy patrzeć. W stosunku, na przykład do trafienia „szóstki” gdzie prawdopodobieństwo wygranej wynosi 1 do 13983816 to moja wygrana może wydawać się dziecinnie prosta.
Pomimo pokusy postanowiłem nie stawiać mojej wygranej.

Po miesiącu, w czasie ferii zimowych również kupiłem kilka zakładów, jednak przegrałem – 12 złotych. Cóż, najwyraźniej fortuna mnie opuściła. Przestałem grać. Jednak zawsze lubiłem przyglądać się zachowaniom ludzkim. W jaki sposób inni dążą do wygranej? Jakim sposobem skreślają liczby?

Osoby grywające sporadycznie często stawiają na liczby, z którymi zwykle mają coś wspólnego. Mianowicie ich data urodzenia, czy data narodzin ich bliskich. Często zakreślają też swoje „ulubione liczby” czy może raczej liczby szczęśliwe. I tu, pozwolę sobie na małą dygresję. Mianowicie, nigdy, przenigdy nie zrozumiem fenomenu szczęśliwych liczb. 7, 8, a może 21? Co to za różnica? Na przykład, według feng shui za bardzo szczęśliwą uważa się liczbę 8. Liczba ta rzekomo ma zwiastować dostatek, bogactwo i wzrost. W sumie to miłe, bo urodziłem się ósmego. Ciekawą liczbą jest też dziewiątka. Po chińsku brzmi jak długowieczność. I tu kolejne miłe zaskoczenie. Mój rok urodzin obfituje w dwie dziewiątki. Złą, pechową liczbą ma być natomiast czwórka, bo po chińsku brzmi jak śmierć.
Ludzie często też powołują się na tak zwane ciepłe i zimne liczby. Ciepłe to takie, które w ostatnich kumulacjach były bardzo często wylosowywane, natomiast zimne są przeciwieństwem ciepłych, czyli dawno nie zostały już wylosowane. Ci bardziej zdesperowani szukają również wsparcia w gwiazdach, ale o nich nie będę się rozwodził.
Znaczna grupa ludzi gra za pomocą rzekomych systemów. I tu, należy sprostować jedną, ważną rzecz.

NIE istnieje coś takiego jak działający system gry na loteriach. Idealnie pokazuje to film dokumentalny pod tytułem „The System”. Wybitny, angielski psychologiczny iluzjonista, Derren Brown przez znaczną część programu stara się nas utrzymać w przeświadczeniu, że znalazł system na wygraną na wyścigach koni. Jenak to nie on gra. On wysyła tylko do dużej grupy osób e-maile z nazwą konia, który ma wygrać. Śle on nazwy wszystkich sześciu koni. (Tak więc, każdy z uczestników zabawy dostaje jednego z sześciu koni, wybranego oczywiście losowo.) Można powiedzieć, że łączy on tych ludzi w 6 grup. Któraś musi wygrać. Tą, która wygra znowu grupuje na 6. Do każdego zespołu znowu „przydziela” osobnego konia. Robi tak aż wszyscy prócz jednej osoby zostają wyeliminowani. Jest ona przekonana, że Derren naprawdę znalazł sposób na wygraną. Stawia na przypadkowego konia wszystkie swoje oszczędności. Po kupionym zakładzie Brown mówi jej prawdę. Oczywiście, na końcu wszystko kończy się dobrze. (Brown najpewniej kupił zakłady na wszystkie 6 koni.)
Pomimo tego, w internecie nietrudno znaleźć można strony ze „stuprocentowymi” systemami. Oczywiście, mało kto raczy nas poinformować, że te działają tylko w teorii, to znaczy przy założeniu, że mamy nieskończone środki finansowe do gry. (Czyli właściwie, równie dobrze można zakreślić liczby przypadkowo.) No, ale co po niektórzy najwyraźniej lubią sobie utrudniać życie wikłając się w bardzo zagmatwane zasady „systemów”.

Inną natomiast rzeczą są systemy serwowane przez sam totalizator. Nie polegają one na dobieraniu w pary różnych liczb czy na grupowaniu ich w bardzo dziwny sposób. Oficjalne systemy gry w lotto polegają po prostu na możliwości skreślenie większej ilości liczb. I tak, zamiast sześciu liczb można skreślić nawet 12 co nie jest złym pomysłem, bo prawdopodobieństwo trafienia szóstki wynosi wtedy 1 : 15134. Wygląda świetnie? Nie do końca, bo za kupon trzeba już zapłacić ponad 2000 zł. Dlatego takie granie jest dobre gdy jakaś grupka osób składa się na kupon, a potem, w przypadku wygranej dzieli się wygraną gotówką.

Tak więc, Lotto jest przede wszystkim rodzajem zabawy i nie należy traktować go jako stałego źródła dochodu. Fortuna przychodzi, fortuna odchodzi. Więc jeśli ktoś szuka okazji do wzbogacenia to polecam na przykład lokaty bankowe. Na zysk, co prawda trzeba trochę czekać, a i tak jest on bardzo mały, ale przynajmniej pewny.”