Zaznacz stronę

Każda religia ma swój „pępek świata”… Według wierzeń greckich, ich pępkiem świata miała być świątynia w Delfach. Dziś niewiele z owego centrum zostało. Wspominamy mity greckie i odwiedzamy ruiny świątyni, której religia miała przetrwać wieczność. Nie wiem, co sprawia, że religie upadają, ale pozostawione świątynie zawsze robiły na mnie wrażenie.

Jestem na Jawie, jednej z równoległych kolebek ludzkości. To stąd pochodzi „człowiek z Jawy”, dziś Sangiran. Homo erectus sprzed 1,6 miliona lat. Pewnie nie potrzebował jeszcze żadnej religii, więc ślady jego bytowanie nie są naznaczone religijnymi budowlami.

Gapię się na ślady trzech religii. Jednej dominującej dziś. Funkcjonującej w przekonaniu, że każdy meczet to swoisty „pępek świata”. Jednak żadna budowla inspirowana Islamem, nawet wielki Meczet Istiqlal w Jakarcie mogący pomieścić nawet 200 tys. wyznawców Allacha nie robi takiego wrażenia jak kunsztowne świątynie hindu i buddyzmu pozostawione nagle, opuszczone i porzucone przez wyznawców na rzecz innego boga. Cel mojej podróży na Jawę. Świątynie Borobudur i Prambanan. Buddyzm i hinduizm. Wcielenia Bodhisatwy i Brahma-Wisznu-Siva. W dwóch walczących królestwach hinduskiej dynastii Sanjaya i buddyjskiego rodu Sailendra. Dwa jawajskie królestwa epoki klasycznej z okresu między VII, a X w. pozostawiły po sobie niesamowite świątynie. Prawdziwe „Pępki świata”! Do dziś zachwycające kunsztem architektury i techniki.

Borubudur, jedna z największych świątyń buddyjskich. Wielka Mandala. Ze stupą na wierzchołku realnie kojarząca się z owym „środkiem wszechświata”, robi imponujące wrażenie. „Łażę i gapię się” na kunszt buddyjskich budowniczych, rzeźbiarzy, kamieniarzy… 2,5 km ( DWA TYSIĄCE PIĘĆSET METRÓW !!!) płaskorzeźb, reliefów opisujących życie Buddy. Kwadrat o boku 123×123 m, pięć poziomów, 35 m. wysokości, 1460 tablic z płaskorzeźbami narracyjnymi i 1222 z motywami dekoracji, 504 posągi Buddy.

Całość opuszczona, zasypana zarośnięta, przez tysiąc lat czekająca na ponowne odkrycie, już bez znaczenia dla wyznawców innej religii, odwiedzana częściej przez turystów niż mnichów. Swoista Mandala zapomnienia czekająca na Nirvanę. Mahajańska sutra uosabiająca pustkę spełnienia. Środek wszechświata bez znaczenie dla tegoż. Wielki andezytowy świadek odejścia.

Jadę dalej, niedaleko, 60 km. Do Prambanan. Hinduskiego cudu. Ichniego „pępka”, Candi – Świątynia Góra.

Mijam Kraton . XVIII. wieczny pałac sułtana Hamengkubowona I ze zbudowanym w 1773 Mesjid Agung – meczetem „pępkiem” do dzisiaj łączącym niewidzialną pępowiną wyznawców Allacha z ich wszechświatem. Najskromniejsza z budowli, jednak jeszcze trwająca w postanowieniu funkcji jaką nadał jej człowiek – istota decydująca o własnych wyborach spełnienia religijnego.

Prambanan, ukończony w 856 r., nie był długo podobnie jak Borobudur, „pępkiem” dla Sailendrów. Zniszczony w XI w. przez trzęsienie ziemi, opuszczony niszczał budząc niechęć wyznawców Allacha.

Imponująca „świątynia- góra” w swojej emanacji góry Meru, uniwersalnego centrum wszechświata, wyznaczającego oś Ziemi. Od najgłębszych pokładów Tartaru ( znowu Grecy), do najwyższego poziomu nieba, wznosi się w najwyższej budowli poświeconej Sivie, na 47 metrów.

Powoli odchodzę z tego miejsca, wyobrażając sobie trud włożony w jego powstanie i nie rozumiem porzucenia go przez tutejszych wyznawców Hindu na rzecz Allacha. Odwracam się co chwila zmieniając perspektywę.

Z boku przygląda się Merapi, doskonały stożek jednego z najniebezpieczniejszych wulkanów na planecie. Wysoki na 2914 m n.p.m. niebezpieczny i „ziejący ogniem” ( Gunung Merapi to w tłumaczeniu „góra ognia”). Zabijający co jakiś czas okolicznych mieszkańców ( ostatnio w 2010, prawie 300 osób). Od zawsze budzący grozę.

Myślę, że dla Homo Erectus, „człowieka z Jawy” to był prawdziwy „pępek świata”. Bo czy istnielibyśmy bez pępka?