Anna Osypiuk ul. Tomaszowska 50-523 Wrocław, NIP: 899 236 39 67. tel. 516 530 883, e-mail: anna.osypiuk@gmail.com

 

Było o psychosomatyce, o stresie i o tym, jak to wszystko wpływa na nasze zdrowie. W takim razie czas na to, co z tym zrobić. Dziś będzie bardziej ogólnie, trochę w usystematyzowany sposób, z pewnymi komentarzami w niektórych kwestiach. Dziś nie będę się wgłębiać we wszystko, gdyż wyszłaby tu wtedy książka, a to przecież blog 🙂 Natomiast w przyszłości będę chciała zatrzymać się nad wybranymi tematami, które najbardziej mnie dotyczą lub interesują.

Zatem po kolei.

1) Czynniki łagodzące stres to przede wszystkim:
– regularny wypoczynek – 8 godzin snu, wypoczynek w ciągu dnia, niezarywanie nocy, regularny urlop (nie remont mieszkania w tym czasie!),
– jedzenie w regularnych odstępach czasu zbilansowanych posiłków i nie „zajadanie” stresu, zwłaszcza słodyczami, bo tylko się utyje,
– unikanie nadmiernych ilości kofeiny, alkoholu i tytoniu; nie sięganie po alkohol, żeby zapić smutki, bo można się uzależnić,
– regularne ćwiczenia fizyczne; to temat rzeka….o tym będzie dużo innym razem 🙂
– praktykowanie technik relaksacyjnych, takich jak joga, medytacje i ćwiczenie głębokiego oddechu – no właśnie czy potrafimy odpowiednio oddychać?
– poznanie własnej odporności na stres i nieprzekraczanie jej granic,
– posiadanie zwierząt – głaskanie psa lub kota może pomóc się odprężyć, udowodniono, że głaszcząc zwierze rozluźnia się dłoń, że mruczenie kota ma szczególnie korzystne wibracje, nie bez znaczenia są też spacery z psem – wymieniać by można dużo….
– rozmowa o dręczących problemach * sytuacja z życia? W pewnym biurze zamykaliśmy się na chwile, ale nie po to, aby kogoś obgadać!, ale żeby przegadać coś, co nasz poruszyło, zdenerwowało i w ten sposób szybko wyrzucić z siebie powstały stres. Po co nosić go do domu? Pokrzepieni rozmową, wsparciem, rozładowaliśmy emocje i potem bardzo efektywnie wracaliśmy do pracy. Nam pomagało, więc i Tobie może 🙂 rozmowa z przyjaciółmi, partnerem, ewentualnie blog czy pamiętnik to oczywista rzecz, nawet jeśli nie ma ich z nami w danym, stresującym momencie, to kiedy tylko nadarzy się odpowiednia sytuacja trzeba gadać i się wygadać 😉 Dodatkowa uwaga dla Panów – mówienie o kłopotach to nie słabość i nic nie ujmuje Wam z Waszej męskości; słabość to udawanie, że wszystko jest ok! – masaż – znana na całym świecie metoda, która przez uciskanie, ugniatanie, oklepywanie i tarcie rozluźnia napięte mięśnie ciała, – aromaterapia; tak w skrócie: lawenda i bergamotka działają uspokajająco, szałwia likwiduje stres, rozjaśnia umysł, olejek miętowy rozluźnia i uwalnia od lekkiego bólu głowy, – muzykoterapia – samo słuchanie nawet tej zwykłej muzyki, która relaksuje, dodaje pozytywnej energii, radości, przynosi korzyści, ale warto wspomnieć oczywiście o utworach (m.in. muzyki poważnej czy ambient), które pozytywnie wpływają na świadomość i podświadomość, poprzez przypadkową lub specjalnie dobraną kompozycję, – reiki i niektóre terapie naturalne, które uspokoją mentalnie, wyrównają działanie czakr itd. – posiadanie działki, ogrodu (pomijam fakt chwastów, to trochę wkurza, ale w sumie pielenie też uspokaja 😉 ) i ogólnie różnego rodzaju inicjatywy na świeżym powietrzu.

2) Kwestie osobowościowo-środowiskowe: – emocje, problemy, wewnętrzne życie – to wszystko trzeba poukładać, szukać rozwiązań, mieć otwarty umysł, wybaczać, iść dalej…rozwalona psychika, nie wiem jakbyśmy się starali leczyć tradycyjnymi lekami, nie pozwoli nam wyzdrowieć, będzie tylko powiększać stres, – hobby, zainteresowania, rzeczy które wywołują uśmiech na twarzy, bo nawet jak jest trudno, ma się ten swój mały światek, dzięki któremu łapie się dystans, – podejście ludzi do siebie nawzajem – oczywiście, możesz patrzeć na wszystko w czarnych barwach, podejrzewać innych o złe zamiary, narzekać, być niemiłym, obrażać się na wszystko. Tylko czy naprawdę w tym jest sens? Złe emocje są w każdym z nas, tylko jak projektujesz je na innych, to i tak wrócą do Ciebie, więc będzie tylko jeszcze gorzej. Nakręcasz spiralę dookoła siebie i już nie ty tylko jesteś zestresowana/y, ale całe otoczenie, a niektórym może to jeszcze bardziej szkodzić, niż Tobie…Owszem, nie jest to proste, nie da się być szczęśliwym na zawołanie, fałszem byłoby szczerzenie się w nieszczerym uśmiechu, ale nie o to mi chodzi! Po prostu spokojnie powiedz, co Cię boli, co jest nie tak, daj drugiej stronie wypowiedzieć swoje zdanie, a Ty po drugiej stronie wysłuchaj, staraj się zrozumieć, pomóc, jak trzeba skarcić to też to powiedz…niech ta rozmowa będzie konstruktywna! Bądźmy dla siebie bardziej serdeczni, otwarci, życzliwi. Dodałabym jeszcze, abyśmy wszyscy starali się przestać być egoistami, pomyślmy czasem o innych, wszystkim będzie lepiej, łącznie z nami! Brytyjczycy uważają serdeczność i uśmiech za wyraz dobrego wychowania i tego powinniśmy się od nich uczyć!

Zwolnij, otwórz szeroko oczy! Czasem nie to, co nam się wydaje, jest najważniejsze!

Powiesz, że nie masz czasu na ćwiczenia, nie masz ochoty na zdrowie odżywianie? A masz czas i pieniądze na chorobę, która będzie wynikiem stresu? Naprawdę chcesz na to też narażać innych? I chyba na koniec: nie nadużywaj leków uspokajających i nasennych (one również uzależniają) i nie gromadź w sobie napięć. Gdy nerwy cię zawiodą, nie powstrzymuj się i wykrzycz całą złość albo rozbij talerz o ścianę. Tylko najpierw ostrzeż innych, jeśli są w pobliżu!

O psychosomatyce

Stres to jedno, cały ogromny temat, który ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. O nim było już wcześniej. Chciałam jednak rozszerzyć trochę tę kwestię, gdyż stres jest także jednym z czynników somatycznych, związanych z naszym życiem. A własnie temat psychosomatyki chciałam dziś rozwinąć.

Często ciało traktuje się jak maszynę, coś się zepsuło, trzeba naprawić: rękę włożyć w gips, dać pigułkę, coś wyciąć, wymienić. Na „zachodzie” (tzn też i u nas) jednak zbyt mało zastanawiamy się co zamiast? Dlaczego tradycyjne sposoby leczenia tak często zawodzą? Co mogliśmy zrobić, aby ta rzecz nam się nie wydarzyła, aby łatwiej przejść przez chorobę, aby szybciej powrócić do pełnego zdrowia…Aby było jasne, nie jestem zwolennikiem odrzucenia tradycyjnej, „zachodniej” medycyny.Tylko, że zwyczaj ona leczy tylko objawy,a przyczyny mogą mieć swoje miejsce zupełnie gdzie indziej.

Psychosomatyka zajmuje się rozpatrywaniem zależności psychosomatycznych, czyli dotyczących wpływu czynników psychicznych na organizm człowieka. Ciało (soma) i umysł (psyche) są NIEROZŁĄCZNE. To nie są dwa niewspółdziałające narzędzia. Jeden stale wpływa na drugi.

Pod nazwą chorób psychosomatycznych kryją się wszystkie choroby, w powstawaniu których biorą udział czynniki psychologiczne (głównie emocjonalne). Najczęściej są one wynikiem niewyrażonych, tłumionych lub przeżywanych wielokrotnie emocji takich jak: złość, lęk, frustracja i smutek. Na początku problem pojawić si e może się w niezrealizowanej duszy, później objawia się w emocjach, a na końcu, gdy nie słuchasz siebie (swojej świadomości, Twojego wewnętrznego głosu, Twojego Ja, Twojej intuicji), zamanifestuje się w ciele. To ostateczne ostrzeżenie dla Ciebie. „Obudź się, dawałem Ci wcześniej tyle sygnałów”. To Twoja świadomość może tworzyć chorobę na poziomie fizycznym.

Ta nierozłączność ducha i ciała to podstawa i nasza medycyna powinna coraz bardziej się nią zajmować, jeśli chce osiągnąć pełniejszy rozwój i kolejne sukcesy.

Do czynników, które wpływają na powstawanie i przebieg chorób psychosomatycznych należą mi.in: a) osobowość, czyli to jakie mamy wartości, nasza emocjonalność, wrażliwość, umiejętność podejmowania decyzji, zachowywanie się w danej sytuacji, potrzeby itd. Śmiem twierdzić (na podstawie swoich obserwacji i doświadczeń), że większe trudności z chorobami psychosomatycznymi niestety mają osoby wrażliwe. Mimo tego, że to one częściej są skłonne (i naturalnie im to przychodzi) do empatii, wyrozumiałości, lojalności, okupują to bardzo dużą ceną, są często wykorzystywane, niezrozumiane, co negatywnie wpływa na ich osobowość i powiększa stres. b) środowisko, w wielu jego aspektach: – myślicie od razu o zanieczyszczeniu środowiska? Tak to też może wpływać negatywnie, ale nie chodzi tu o oczywiste zanieczyszczenie wpływające na fizyczne aspekty (to jest oczywiste i bez psychosomatyki), tylko właśnie na strach, izolowanie się, uciekanie przed jego skutkami. Dla osób, które zbyt przeżywają ten fakt ma to bardzo duże znaczenie. – środowisko, jako otoczenie zewnętrzne; ludzi i wydarzeń, które pośrednio i bezpośrednio wpływają na inne osoby. Niestety dookoła nas bez przerwy i we wszystkich miejscach spotykamy się z brakiem kultury, brakiem życzliwości, złośliwością, bezmyślnością, wykorzystywaniem itd. Nawet osoby o mniejszej wrażliwości w końcu dochodzą często do tej granicy, gdzie kończą się i cierpliwość i jego psychiczne możliwości ochronne. – środowisko w znaczeniu bardziej wewnętrznym, naszej reakcji na to, możliwości adaptacyjnych, naszego wewnętrznego wysiłku, który pozwala nam w tym środowisku istnieć. Zmiany i nasze próby adaptacji w różnych aspektach środowiskowych mogą prowadzić do przeciążeń, stresu i w konsekwencji choroby.

c) stres; wynikający z zewnątrz i wewnątrz, wynikający z dwóch wcześniej wymiennych czynników. Coś, co ma największy wpływ na nasze życie, a nie zawsze sobie to uświadamiamy. O nim było już wcześniej http://reiki-wroclaw.blog.pl/2016/12/07/o-stresie/ , więc nie będę się teraz powtarzać.

Do chorób psychosomatycznych oraz chorób, na które psychosomatyka może wpływać w bardzo dużym stopniu zalicza się między innymi:
– zaburzenia odżywiania (jadłowstręt psychiczny, otyłość),
– choroba wrzodowa,
– niektóre przypadki nadciśnienia tętniczego, – niektóre zaburzenia i patologie w funkcjonowaniu serca czy naczyń wieńcowych,
– alergie,
– atopowe zapalenie skóry,
– astma oskrzelowa, – kłopoty z funkcjonowaniem hormonów i ich gruczołów, chociażby tarczycy, – migreny, – zaburzenia snu, chroniczne zmęczenie, – depresja, nerwice i inne choroby związane z systemem nerwowym, i wiele, wiele innych chorób, na które wyżej wymienione czynniki wpływają pośrednio lub bezpośrednio, ale nie chcemy tutaj księgi wszystkich możliwych chorób i schorzeń…natomiast to, co można by dodać, to fakt, iż choroba psychosomatyczna odzywa się zazwyczaj w tzw. „słabym organie”. Każdy z nas taki ma (często w wyniku uwarunkowań genetycznych lub urazów). U jednego będzie to wątroba, u innego nerki albo serce.

Zapytasz zatem skąd możesz wiedzieć, że akurat Twoja choroba ma podłoże psychosomatyczne… i będzie to słuszne pytanie. Warto zwrócić uwagę, jeśli występują u Ciebie takie kwestie jak – dolegliwości cielesne są potwierdzone wynikami badań, ale leczenie farmakologiczne często nie poprawia twojego stanu, – w ostatnim okresie czasu przeżywałeś dużo napięcia i stresu,
– masz w sobie dużo złości, frustracji, smutku i wiesz, że kiepsko sobie z nimi radzisz,
– dolegliwości nasilają się w okresach zwiększonego napięcia i stresu,
– dolegliwości słabną lub całkowicie znikają w okresach spokoju i relaksu.

Wtedy nie bójcie się szukać czegoś więcej, poza podstawową pigułką np na serce od lekarza. Zresztą dobry lekarz sam powinien wtedy wskazać na kłopoty z psychosomatyką i dać wskazówki, jak sobie z tym poradzić. Kilka rad będę chciała opisać w kolejnej notatce na blogu, z połączeniem tego i poprzedniego tematu, gdyż są one nierozłączne…

Chciałam tylko jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy (aspekcie psychosomatyki), na który dzisiaj trafiłam. ” Najczęściej ludzie uważają, że mają daną chorobę, bo została im przekazana w genach. „To genetyczne”. Zwróć uwagę, że tego rodzaju myślenie zdejmuje odpowiedzialność z Ciebie i zrzuca ją na czynnik zewnętrzny, czyli tutaj – genetykę. Skrót myślowy jest taki: „to nie ja jestem odpowiedzialny za swoją chorobę, to geny. Taki już jestem”.Nie zawsze, jednak, jest to prawda. Zapytasz, „no dobrze, a co, jeśli w całej rodzinie pojawia się dana choroba? Czy to nie geny właśnie?”.Niekoniecznie. Bardzo często jest tak, że wyższe pokolenie miało dany problem świadomościowo-emocjonalno-psychiczny i chcąc nie chcąc przekazała to swoim dzieciom. W wyniku tego kolejne pokolenie „dziedziczy” daną chorobę. Tak jakby, dostają choroby w spadku po swoich rodzicach i dziadkach. Załóżmy, że Twoja babcia miała zakorzeniony w sobie paniczny strach. Chcąc nie chcąc przekazuje to swoim dzieciom.

Czy da się to zatrzymać? Oczywiście. Od tego jest Twoja świadomość. Ty możesz to zatrzymać.” cytat pochodzi z psychosomatyka.pl

To co najważniejsze w całym tym temacie zawiera się w ostatnich zdaniach powyższego cytatu. Nie tylko wyimaginowane, genetyczne choroby, ale wszystkie inne o podłożu psychosomatycznym da się zatrzymać. Sami sobie możemy pomóc!