Mamy w sobie olbrzymi potencjal rozwojowy. Mozemy rozwijac sie we wszystkich najwazniejszych dla nas obszarach zycia. Czesc ludzi osiaga ponadprzecietne czy nawet wybitne rezultaty w jednym czy dwoch obszarach, nie radzac sobie z innymi. Te klopotliwe obszary swiadcza o ograniczeniach mentalnych i rzucaja olbrzymi cien na te, w ktorych ktos osiagnal sukcesy czyniac w sumie zycie trudnym, naszpikowanym cierpieniami i problemami. Dlaczego tak sie dzieje, ze latami albo nawet cale zycie tkwimy w tym samym mentalnym punkcie ? Patrzac na siebie i innych z zewnatrz, latwo zauwazymy olbrzymie mozliwosci w sobie i innych ludziach. Z jednej strony mozliwosci te sa nieograniczone a z drugiej jestesmy w sidlach wlasnych nawykow,schematow myslowych czy emocjonalnych decydujacych o tym w jaki sposob reagujemy na siebie i innych. Nawyki i przyzwyczajenia maja niewatpliwie bardzo pozytywna role w naszym zyciu organizujac je, porzadkujac, systematyzujac i przede wszystkim dajac w jakis sposob poczucie przewidywalnosci, ktorego tak potrzebujemy. Poddajac sie jednak calkowicie istniejacym w zyciu schematom zamykamy sobie droge do rozwoju. Nie jestesmy bowiem w stanie zobaczyc, doswiadczyc czy zrozumiec niczego co wykracza poza owe schematy. To tak jak bysmy sie dobrowolnie zgodzili na zamkniecie w szczelnej klatce. W gruncie rzeczy uzywajac tej przenosni wiekszosc ludzi godzi sie na stale przebywanie w ograniczonej przestrzeni mentalnej i duchowej. I to jest moim zdaniem najwazniejsze zadanie dla chcacych sie rozwijac ludzi: wydostac sie z wlasnej mentalnej klatki. Chetnie bysmy zmieniali innych zapominajac, ze znacznie wazniejsze i rowniez trudniejsze jest zmienianie siebie. Znalezienie sposobu na przelamanie wlasnych ograniczjacych nawykow, schematow i przyzwyczajen jest warte wielu wysilkow i trwa generalnie dlugo. Jednak uwalniajac siebie samych z wlasnych mentalnych klatek otwieramy przed soba o wiele szersza perspektywe. Swiat staje sie bardziej wymiarowy, bogatszy, bardziej interesyjacy czy nawet pasjonujacy. Jak bardzo zmienia sie panorama naszego miasta jesli obserwujemy ja z dachu wiezowca albo samolotu.Linia horyzontu oddala sie automatycznie stwarzajac olbrzymia nowa przestrzen. Podobna sytuacja ma miejsce w gorach kiedy wspinamy sie od podnoza gory do jej szczytu by zachwycic sie nowym widokiem po jej drugiej stronie. Im bardziej sie rozwijamy tym bardziej zdajemy sobie sprawe, ze jest to niekonczacy sie i nieograniczony proces. Patrzac na ten sam swiat widzimy zupelnie cos innego niz wczesniej i roznimy sie w tym od innych. Nadal mamy swoje ograniczenia ale wiemy juz na czym polega caly proces i z ufnoscia podchodzimy do przekraczania kolejnych przesunietych juz wczesniej granic. Nawyki, schematy i przyzwyczjanei maja swoje bardzo dobrze strzezone granice. Latwo do tej granicy sie zblizyc ale trudno ja przekroczyc. Zazwyczaj odbijamy sie od niej niczym od sciany ladujac na dole w miejscu w ktorym juz sie znajdowaliscmy wczesniej. Latwo sobie wyobrazic, ze po kilku takich bolesnych odbiciach tracimy wiare i checi na podejmowanie kolejnych wysilkow. Opuszcza nas odwaga i wiara w cos innego czy lepszego w naszym zyciu …..