Zaznacz stronę

Wybaczcie kilkudniową nieobecność. Myślałam, że nikt jej nawet nie zauważy, ale dostałam komentarz z prośbą o jeszcze. Do usług! 😉

Pewnie wiele z was, myśli, że gdy zdobędzie upragnione mieszkanie, samochód, kolczyki- będzie szczęśliwa. To nie jest automatyczne, jak droga do ołtarza nie kończy się automatycznie ślubem, bo zawsze istnieje maleńkie ryzyko, że pan młody przeprosi Boga („Boże, przepraszam, nie mogę….”) i zwieje. Na zdrowie. „Najtrudniejsza trudność” to nie zdobyć to upragnione coś- bo upragnione coś, takie wychciane, wyśnione, wymarzone zawsze do nas trafia- prawo przyciągania. Mówisz i masz. Najtrudniejsza trudność to nawet nie zdobyć majątek- lecz wiedzieć co z nim zrobić, jak rozporządzić (napiszę o tym). Najtrudniejsza trudność… 90% moich przyjaciół, znajomych, takich z którymi się odwiedzamy, wyjeżdżamy na weekendy, wakacje itp. to zamożni ludzie. Pozostałe 10 procent świetnie daje sobie radę. Nie widzę biedy na co dzień w moim najbliższym otoczeniu oczywiście- pomijam to, co widać na polskich ulicach. Mam tygodniowy budżet do sercowego rozdysponowania zawsze w portfelu. Nic nie czyni cię bogatszym jak pomoc innym. Polecam taki sercowy budżet każdemu z was. Nie musi to być wielka kwota. Niech to będzie nawet 10 zł tygodniowo. Nie wpłacam na fundacje. Lubię działać. Lubię zapłacić rachunek za leczenie jakiegoś zwierzaka, lubię kupić karmę i anonimowo wysłać, lubię zostawić coś pod drzwiami pani która dokarmia koty, zadzwonić i uciekać do połamania obcasów. Kiedyś przyznam się do moich historycznych numerów 😉 Lubię – gdy mam jechać pociągiem- mieć torbę pełną kanapek i wsiąść bez nich- oddając je pod pretekstem „moja mama oszalała i narobiła mi kanapek jak na miesięczny wyjazd”… komuś kto wiem, że zje je ze smakiem. Tak naprawdę te kanapki robię sama, a gdy jadę na zakupy bo planuję kanapkowy dzień- czuję się bardziej podekscytowana niż gdy mam polecieć po torebkę Hermesa do Paryża czy innego Mediolanu. Lubię w małych rodzinnych barach zostawiać opłacony posiłek. (Pytam czy zdarza się, że ktoś przychodzi pytać o resztki jedzenia i jak potwierdzają- zostawiam). Lubię kupić górę kosmetyków i pod pretekstem że „ich nie używam” oddać je koleżance, której mama pracuje w Domu Dziecka. Lubię mieć kilka kuponów ze sklepu Kaufland w portfelu – bo zawsze mogę je oddać mówiąc że jakoś mi nie po drodze nikogo przy tym nie urażając. Jeżeli chcesz być milionerką, musisz od dziś czuć się dobrze z pieniędzmi. Wyzbyć się kompleksów. Popracować nad obyciem. Nauczyć rozróżniać marki/modele kosztownych rzeczy (dojdziemy do tego). I zapamiętać jedno: najtrudniejsza trudność to pojechać w biedne okolice, poznać dobrych, wspaniałych ludzi. Wsiąść do ich samochodu, który kosztuje tyle co połowa twojej torebki i nie czuć fatalnie. Jedyne co mi w takich momentach pomaga, to nadzieja, że oni o Jypsiere nigdy nie słyszeli.