Nawet to, że się wypaliłem staje się inspiracją do pisania. Przez wiele miesięcy żyłem według Sekretu tworząc swój świat. Ostatnie czasy przyniosły mi cudowne zmiany w moim życiu, zdrowie, wspaniały związek i pieniądze. To całe szczęście jest przy mnie nadal i jestem świadom tego, że będzie tak długo jak tylko będę chciał ( a pewne jest, że będę chciał ).

Jednak jeśli chodzi o tworzenie nowych rzeczy to warto czasem sprawdzić swój wewnętrzny stan. Jest czasem tak, że będąc w amoku tworzenia zapominamy o samych podstawach. Negatywne myśli znów zaczynają zaśmiecać naszą głowę, boimy się, że stracimy to, co już mamy.

Bardzo ważne jest, aby zlokalizować ten stan, by stać się świadomym tego, że się wypaliliśmy. Nie możemy trwać dalej myśląc, że jest dobrze, że dalej jesteśmy pozytywni i w ogóle wszystko gra. Najmniejszą oznakę tego zawahania, załamania, trzeba lokalizować, stać się jej głęboko świadomym.

No ale co dalej? Czy jesteśmy w tym sami? Przecież zapomnieliśmy podstaw, a nie pozostawiliśmy po sobie notatek. Tak o przyszło to do nas i tak samo dziwnie uleciało z naszych umysłów. Kto przeżył ten stan, ten wie.

W moim przypadku jest to drugie załamanie w życiu, po pierwszym właśnie zacząłem pisać na tym blogu, lecz to jest inne. Tu jestem świadom tego, że nie muszę zaczynać od nowa. Potrzeba mi tylko naładowania, przypomnienia. Nie pogrążyłem się w niczym, mam wspaniałe życie, tylko uległem strachowi, że mogę to stracić.

Strach potrafi zniszczyć wszystko, dlatego tak ważne jest, by umieć być na niego głuchym. Wiara i siła, które kierowały mnie przez całe życie umilkły, więc muszę je rozbudzić; zapomniałem o utrzymywaniu tylko pozytywnych myśli – więc muszę sobie o tym przypomnieć.

Wiara i Miłość połączone z Inspiracją – to klucz uniwersalny do wszystkich drzwi. One poprowadzą przez życie, pomogą tworzyć, dadzą wspaniały obraz przyszłości w Tobie już teraz. Staniesz się swoją własną przepowiednią, swoim wróżbitą i kartą, na której sam malujesz piękny obraz swojego przeznaczenia.

Ja już zacząłem, a ten artykuł jest cichutkim zapewnieniem, że niedługo znów wyjdę na wewnętrzną prostą, że już wyjeżdżam z zakrętu i powoli wciskam  gaz, by wskoczyć na prostą w pełnym pędzie.