„Istnieją dwa światy: świat, który możemy zmierzyć miarką i ocenić regułami, oraz świat, który czujemy głęboko w sercu i skrywamy
w zakamarkach wyobraźni.” ~Leigh Hunt

 

Świat spogląda na ciebie i widzi pewną osobę. Ty spoglądasz w lustru i widzisz inną. Ta dziwaczna różnica między „rzeczywistością” a obrazem samego siebie po raz pierwszy przedstawiona została przez Miguela de Cervantesa w 1605 roku, autora powieści o Don Kichocie.

Don Kichot widział się oczyma wyobraźni jako szarmancki rycerz i obrońca urokliwej panny imieniem Dulcinea. Jednak świat wokół niego dostrzegał zaledwie nużącego starca i młodą służkę.

„Giganci!” —krzyknął Don Kichot.

„Co giganci?” —odpowiedział Sancho Pansa.

„No tam, na horyzoncie,” wyjaśnił Kichot, „z długimi rękoma, niektóre nawet na 5 kilometrów.”

„Spójrz, wasza Miłość,” oznajmił Sancho, „to, co tam widzimy to nie giganci, lecz wiatraki, a ich ręce, o których mówisz to napędzane wiatrem skrzydła.”

„Ehh. Nietrudno zgadnąć,” skomentował Kichot, „że nie jesteś godnym kompanem wielkich przygód.”

Trzysta trzydzieści siedem lat później poznajemy Waltera Mitty, bohatera historyjki Jamesa Thurbera  pt. „Sekretne życie Waltera Mitty”. Mitty w przeciągu jednego popołudnia staje się dowódcą samolotu wodnego marynarki wojennej … ratującym życie chirurgiem … snajperem … nieustraszonym kapitanem oddziału wojskowego. Czy Mitty jest szalony? Nie — po prostu ma problem z przekonaniem innych co do tego, kim jest w środku.

W Ameryce historyjkę o Walterze Mitty uznaje się z jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek powstały. Dlaczego tak jest? Skąd ten sukces? To proste. Przemawia ona do Waltera, którego skrywa w sobie każdy człowiek na tej planecie. Bo kto z nas nie odgrywał roli szalonego kowboja, wielkiego astronauty, przykładnego kierowcy, dzielnego policjanta? Podobnie jak Don i Walter, wszyscy mamy swoje własne sekretne życie, które odgrywamy w zwierciadle umysłu. Zabawny jest ten, kto stwierdzi, że zewnętrzne działania w prawdziwym świecie nie mają związku z tym, kim widzimy się oczyma w świecie wyobraźni.

Jeśliby upierać się przy intelektualnej szczerości i zdrowym rozsądku, Don i Walter powinni porzucić większość wyimaginowanego świata i zacząć twardo stąpać po ziemi. Może faktycznie tak jest.

Ale jeśli chcemy kogoś zmotywować do konkretnego działania … jeśli chcemy sprzedać produkt … zareklamować usługę … zaoferować współpracę … w efekcie dać szczęście, radość i zadowolenie — zdecydowanie nie powinniśmy przemawiać do znużonego starca czy pantoflarza, lecz do rycerza w srebrnej zbroi i kapitana marynarki wojennej. Powinniśmy elokwentnie odnieść się do głębszych pragnień. Te właśnie głębokie pragnienia są nierozerwalnie i wiecznie połączone z emocjami. Te właśnie emocje motywują do działania.

W artykule o 3 prawach natury człowieka wspomniałem o potwierdzonym fakcie: ludzie działają w oparciu o emocje, nie logikę. Logiką usprawiedliwiają to, co robią za sprawą emocjonalnych pragnień, potrzeb, a nawet fantazji. Naukowcy dowiedli już, że chorzy ludzie, którzy zostali pozbawieni możliwości odczuwania stanów emocjonalnych, nie są zdolni do podjęcia najprostszych decyzji — jak choćby którą bluzkę dziś ubrać czy jak odpowiedzieć na oczywiste pytanie.