„Ludzi wyprowadza z równowagi nie to, co się wydarza, ale to, w jaki sposób reagują na to, co się wydarza.” —Maxwell Maltz

 

Większość z nas dramatyzuje na temat wszystkiego, co się w ich życiu dzieje. W efekcie drobne problemy przybierają wymiar kosmiczny i stają się zagrażającymi życiu kryzysami. Niewielkie rozczarowanie przeradza się w głęboką depresję. I tak dalej.

Dla przedsiębiorcy, branie sobie wszystkiego do serca, to ewidentnie niebezpieczny nawyk. Powoduje bowiem zbyt silną reakcję na to, co się przytrafia. Rezultaty bywają opłakane. Już samo silne przygnębienie z powodu niepowodzenia na przykład pierwszego spotkania biznesowego dla potencjalnie zainteresowanych partnerów może dać po kościach ambicji.

Stąd skuteczny przedsiębiorca powinien zacząć przekształcać nawyk dramatyzowania w nawyk dostrzegania „złych” wydarzeń w sensownych perspektywach — czyli, mówiąc prościej, dostrzegania rzeczy takimi, jakimi faktycznie są; nie takimi, jakimi je stworzy lub zintensyfikuje  nieograniczone zwierciadło umysłu.

A robi się to bardzo prosto: poprzez stawianie pytania „Jak ważne jest to zdarzenie, będące tylko częścią mojego długiego życia? Jak istotne ono będzie za tydzień? Za miesiąc? Za rok? Jakie znaczenie ma w kontekście tego, do czego dążę?”

Prawdopodobnie żadne. A skoro już mowa o tzw. niepowodzeniach …

Błędy. Konieczny etap rozwoju

Człowiek najlepiej uczy się na błędach — wszyscy to wiemy. Ale zwykle doświadczone błędy trzymamy w głowie zbyt długo. Przez to zaczynamy się z nimi utożsamiać. A w praktyce są one środkami do celu (jakim jest rozwój), nie celem samym w sobie. Skoro je przeżyłeś, wyciągnąłeś wnioski, powinieneś o nich zapomnieć.

Dlaczego? Bo jeśli będziemy świadomie rozpamiętywać błędy, porażki i niepowodzenia, czuć się winni z ich powodu, to niechcący uczynimy z nich „cel” przechowywany w świadomości. Efekt? Powtórka z rozrywki. Zamiast unikać, powtarzamy błąd na nowo.

Więc ponownie: o niepowodzeniach trzeba zapomnieć. Spytano kiedyś Ottona Grahama, świetnego rozgrywającego drużyny futbolowej Cleveland Browns, jaka jest najważniejsza cecha dobrego futbolisty. Odpowiedział: „Cholernie krótka pamięć”. Jak twierdzi Browns i uzdolnieni sportowcy, aby osiągać zwycięstwo w futbolu, trzeba posiąść zdolność do natychmiastowego zapominania o piłkach, które miało się szansę przechwycić, ale których się nie przechwyciło …i dzięki temu skupić się na aktualnym „celu”, czyli przejęciu następnej piłki rzuconej w jego kierunku.

Dlatego moja krótka rada: zapomnij o przeszłych błędach i idź do przodu. Na to, co już było, nie masz żadnego wpływu. Na to, co będzie — owszem.