Afirmacje i wizualizacja należą niewątpliwie do najbardziej znanych metod przeprogramowania podświadomości. Co jednak robić, gdy używamy tych technik dłuższy czas i mimo to nie dostajemy upragnionych wyników?

Dziś postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Po pierwsze pamiętajmy, że nie każda technika jest tak samo skuteczna dla każdego. Afirmacji i wizualizacji używa wielu ludzi, ale to nie znaczy, że te techniki są jedynymi słusznymi. Jeśli nie sprawdzają się dla nas, warto spróbować innych. O niektórych wspomniałem w Umyśle cz. 4.

Obie w/w metody zmieniają treść naszej podświadomości stopniowo, przez powtarzanie. Jeśli działają one dla nas, z każdym kolejnym ich użyciem powinniśmy być coraz bardziej nastawieni na upragniony wynik i tym samym widzieć jakieś zmiany w sobie. To jest najlepszy wyznacznik skuteczności. Jeśli po dłuższym czasie, np. 2-3 tygodniach, wszystko jest po staremu, polecam wybrać co innego.

Poza tym najczęstszymi błędami przy afirmacjach są:
1. skupianie się na tym, czego chcemy uniknąć zamiast co chcemy dostać. Przykładowo mówiąc „nie chcę często chorować” dostajemy jeszcze więcej choroby, więc jeśli chcemy zdrowia, rozwiązaniem jest mówić „mam wspaniałe zdrowie”
2. wtłaczanie sobie afirmacji na siłę. W ten sposób czujemy opór wobec niej w emocjach i głowie, np. nieprawda, bzdura! To tylko strata naszego wkładu, bo wymuszona afirmacja nie wejdzie do podświadomości.
Żeby natomiast weszła, powinno się ją zwyczajnie mówić, zwłaszcza bez zastanawiania się, czy jest ona prawdą. Przez takie „dodatki” niemal zawsze ją podważymy, bo nie znajdziemy w teraźniejszości dowodów na jej prawdziwość. Afirmując najczęściej deklarujemy stan, którego jeszcze nie ma tu i teraz w namacalnej formie, ale który ją przybierze, jeśli będziemy afirmować właściwie wystarczająco dużo razy.
Afirmacja jest też skuteczna, gdy czujemy się dobrze i jesteśmy otwarci na nią. Dlatego też najlepiej mówić ją tylko w dobrym humorze.

Jeśli chodzi o błędy przy wizualizacji to powinniśmy unikać emocjonowania się zbyt mocno. Owszem, emocje są ważne w niej, ale ich intensywność powinna być optymalna. Może ona różnić się w zależności od tego, co widzimy okiem umysłu, ale nigdy nie powinna być tak duża, że powoduje nieprzyjemne doznania.

We wszystkim trzeba zachować umiar. To samo dotyczy też czasu wizualizacji, ale też i afirmacji. Warto obu tym rzeczom poświęcać go jednorazowo tyle, ile czujemy, że jest najlepiej. Raz można nieco dłużej, raz krócej, ale bardzo ważne jest przestanie we właściwym momencie.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto poruszyć. Afirmacje i wizualizacja działały dla nas od dłuższego czasu, a nagle okazują się nieskuteczne dla jakiegoś wyniku. Jesteśmy na niego bardzo napaleni i w danej chwili uważamy za najlepszy dla nas nie chcąc absolutnie nic innego.

Afirmujemy i wizualizujemy, ale mimo to przez dłuższy czas nie możemy go osiągnąć, chociaż nasze doświadczenie mówi, że powinniśmy bez problemów. Łatwo popaść wtedy w rozczarowanie, frustrację i podobne emocje.

Sądzę, że te fragmenty „Naukowej” rozwiązują problem:

„Nie pozwalaj sobie na uczucie rozczarowania. Możesz oczekiwać określonej rzeczy w określonym czasie, i nie zdobyć jej w nim; a to będzie wyglądało dla ciebie na porażkę.

Jednak jeśli utrzymasz swoją wiarę zorientujesz się, że porażka jest tylko pozorna.

Postępuj we Właściwy Sposób, a jeśli nie zdobędziesz tej rzeczy, otrzymasz coś dużo bardziej wspanialszego, tak że zrozumiesz, iż to co wyglądało wcześniej na porażkę było w rzeczywistości ogromnym sukcesem.
(…)
Kiedy odnosisz porażkę, to dlatego, że nie prosiłeś o wystarczająco wiele; nie przestawaj, a z całą pewnością przyjdzie do ciebie rzecz dużo większa od tej, o jaką prosiłeś.”

Chodzi o to, że czasem to, co wg nas jest w danej chwili najlepsze dla nas wcale nie musi takie być. Bóg przygotował dla nas coś jeszcze lepszego (często też inne od naszego zamiaru) i jakby nie chce, żebyśmy dostawali to gorsze. W takiej sytuacji najlepiej jest pozwolić mu to dać.

Wiem, że zabrzmi to dziwnie i kontrowersyjnie, bo przecież mamy wolną wolę, tworzymy własną rzeczywistość itd. Skąd zatem taki problem? Nie umiem wyjaśnić, dlaczego tak jest.

Z doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że sam wiele razy działałem na rzecz tego, czego bardzo pragnąłem i co, jak sądziłem, powinienem osiągnąć bez problemu, a nie osiągałem. Mimo to działałem dalej i po pewnym czasie zawsze dostawałem coś jeszcze lepszego. Jeden z przykładów na to opisałem w „Opowieściach o mocy” – dotyczy odtwarzacza MP3.

Pozdrawiam,
Krzysiek ;)

PS. Razem z Wojtkiem pracujemy nad projektem, w którym m.in. zawrzemy łatwą i skuteczną technikę zmiany treści podświadomości. Więcej szczegółów zdradzimy w ciągu miesiąca.

 

Witam!
Po pierwsze świety artykuł, ale to już chyba wiesz ;)

Tak to prawda, bardzo wiele jest sytuacji, gdy próbujemy sobie coś „wmówic” zaafirmować albo zwizualizować. Problem stanowi zarówno fakt, że metodę każdy powinien dobrać odpowiednią dla siebie, a po drugie, wiele tkwi w nas, w naszych przekonaniach i ograniczeniach. Ho’ opono-pono stanowi świetną możliwość dla wszystkich. Oczyszczenie się z przekonań i wspomnień, które nas ograniczają.